← Wróć do pamiętnika ← Strona główna

Z pamiętnika Elizabeth

Dlaczego tak bardzo boimy się ciszy? To właśnie od niej często zaczyna się powrót do siebie

Drewniany żaglowiec płynie po spokojnym morzu o zachodzie słońca
Najpiękniejsze podróże zaczynają się wtedy, gdy przestajesz uciekać przed sobą.

Dlaczego boimy się ciszy? To pytanie wraca częściej, niż mogłoby się wydawać.

Są kobiety, które boją się samotności.

Są też takie, które bardziej od samotności boją się ciszy.

Bo kiedy wszystko wokół cichnie, nagle zostają same ze swoimi myślami.

Nie ma już kolejnego telefonu.

Nie ma następnego zadania.

Nie ma rozmów, które zagłuszają to, co od dawna próbuje zostać usłyszane.

I właśnie wtedy pojawia się pytanie, przed którym tak długo uciekały.

Czy ja jeszcze pamiętam siebie?

Cisza nie jest pustką

Przez większość życia uczymy się działać.

Od najmłodszych lat słyszymy, że trzeba być silną, zaradną i zawsze dawać radę.

Z czasem każdy dzień wypełnia się obowiązkami.

Praca.

Dom.

Rodzina.

Wiadomości.

Telefon.

Media społecznościowe.

Nawet odpoczynek często zamieniamy na kolejną porcję bodźców.

Nie dlatego, że naprawdę tego potrzebujemy.

Czasami dlatego, że boimy się usłyszeć własne myśli.

A przecież cisza nie zabiera.

To ona pokazuje, czego od dawna nam brakuje.

Kiedy zgubiłaś siebie?

To nie dzieje się jednego dnia.

Najpierw odkładasz swoje potrzeby na jutro.

Potem na przyszły tydzień.

Później na moment, kiedy dzieci będą większe.

Kiedy w pracy zrobi się spokojniej.

Kiedy wszyscy wokół przestaną czegoś od Ciebie potrzebować.

Mijają miesiące.

Czasem lata.

I nagle orientujesz się, że potrafisz powiedzieć, czego potrzebują wszyscy inni.

Ale nie umiesz odpowiedzieć na pytanie:

A czego potrzebuję ja?

To często właśnie wtedy cisza zaczyna wydawać się niewygodna.

Bo pokazuje to, czego przez lata nie chciałyśmy zauważyć.

Powrót do siebie nie zaczyna się od wielkiej zmiany

Media społecznościowe lubią spektakularne historie.

Nowa praca.

Nowe miasto.

Nowe życie.

Tymczasem prawdziwe zmiany najczęściej rodzą się zupełnie inaczej.

Od odłożenia telefonu.

Od spaceru bez słuchawek.

Od filiżanki kawy wypitej bez pośpiechu.

Od kilku minut, podczas których nie trzeba nikomu niczego udowadniać.

To właśnie w takich chwilach zaczynamy znowu słyszeć siebie.

Cisza uczy łagodności

Na początku może być niewygodna.

Przynosi pytania.

Emocje.

Wspomnienia.

Ale z czasem dzieje się coś niezwykłego.

Przestajemy walczyć z każdą myślą.

Nie próbujemy już natychmiast wszystkiego naprawiać.

Nie uciekamy od własnych emocji.

Uczymy się po prostu przy nich być.

I właśnie wtedy pojawia się coś, czego przez długi czas nam brakowało.

Spokój.

Nie ten, który trwa chwilę.

Tylko taki, który powoli zapuszcza korzenie.

Zacznij od pięciu minut

Nie potrzebujesz idealnych warunków.

Nie musisz wyjeżdżać w góry ani brać tygodniowego urlopu.

Spróbuj przez najbliższe dni znaleźć pięć minut tylko dla siebie.

Bez telefonu.

Bez muzyki.

Bez telewizora.

Usiądź.

Popatrz przez okno.

Posłuchaj ciszy.

Nie oceniaj swoich myśli.

Po prostu pozwól im być.

Może właśnie tam czeka odpowiedź, której od dawna szukasz.

Czasem największym luksusem jest chwila, w której nic nie musisz

Przyzwyczailiśmy się myśleć, że luksus oznacza coś drogiego.

Piękne miejsca.

Wyjątkowe przedmioty.

Egzotyczne podróże.

A może największym luksusem jest chwila, w której nikt niczego od Ciebie nie oczekuje.

Możesz usiąść.

Odetchnąć.

I przypomnieć sobie kobietę, którą byłaś, zanim świat powiedział Ci, kim powinnaś być.

Bo bardzo często właśnie od ciszy zaczyna się najważniejsza droga.

Droga powrotu do siebie.


Przeczytaj także

Jeśli chcesz zobaczyć, jak ten powrót wygląda dzień po dniu, zajrzyj do „Pamiętnika Elizabeth”. To historia kobiety, która nie zmieniła swojego życia w jeden dzień. Zaczęła od jednego cichego momentu. A właśnie od takich chwil rodzą się największe zmiany.