
Dzisiaj, wracając do domu, zrozumiałam coś prostego.
Nie uciekałam przed światem.
Najdłużej uciekałam przed chwilą, w której usiadłabym sama ze sobą.
Zawsze było coś ważniejszego.
Jeszcze jeden obowiązek.
Jeszcze jedna wiadomość.
Jeszcze jeden dzień.
A przecież powrót nie zaczyna się wtedy, gdy wszystko się ułoży.
Powrót zaczyna się wtedy, gdy odważysz się na kilka minut ciszy.
Dzisiaj otworzyłam pamiętnik.
Nie po to, żeby znaleźć odpowiedzi.
Po to, żeby w końcu usłyszeć własne myśli.
I pierwszy raz od dawna poczułam, że nie muszę już nigdzie uciekać.
Może właśnie tak wygląda droga do siebie.
Nie wielkim krokiem.
Tylko spokojnym powrotem do własnego serca.
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 28 / 365 →
Powrót do siebie nie wymaga pośpiechu. Wymaga jedynie pierwszego kroku.”
Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę..