Nie wydarzyło się nic spektakularnego.
Nie obudziłam się nagle jako nowa kobieta.
Nie zniknęły wszystkie lęki.
Nie znalazłam odpowiedzi na każde pytanie.
Zmieniło się coś znacznie ważniejszego.
Przestałam od siebie uciekać.
Coraz częściej zatrzymuję się na chwilę.
Słucham swoich myśli.
Zauważam swoje potrzeby.
Pozwalam sobie odpocząć.
To małe kroki.
Tak małe, że czasem prawie ich nie widać.
A jednak właśnie one prowadzą mnie z powrotem do siebie.
Dzisiaj wiem, że powrót do siebie nie dzieje się jednego dnia.
To droga.
I po raz pierwszy od bardzo dawna nie boję się nią iść.
Bo już wiem, że najważniejsze nie jest to, jak daleko jeszcze zostało.
Najważniejsze jest to, że w końcu idę we właściwym kierunku.
A Ty…
Jaki będzie Twój pierwszy mały krok w stronę siebie?
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 26 / 365 →
Powrót do siebie nie wymaga pośpiechu. Wymaga jedynie pierwszego kroku.”
Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę..