
Każdego dnia słyszymy dziesiątki głosów.
Opinie.
Rady.
Oczekiwania.
Komentarze.
Jedne są wypowiedziane na głos.
Inne nosimy w sobie od lat.
Z czasem uczymy się słuchać wszystkich.
Tylko nie siebie.
Kiedy pojawia się cicha myśl:
„Jestem zmęczona.”
Odpowiadamy:
Jeszcze wytrzymaj.
Kiedy serce mówi:
„Potrzebuję chwili spokoju.”
Myślimy:
Najpierw skończę wszystko, co mam do zrobienia.
A kiedy rodzi się marzenie…
Bardzo często zagłuszamy je, zanim zdąży wybrzmieć.
Bo przecież są ważniejsze sprawy.
Tylko że z każdym takim dniem coraz trudniej usłyszeć własny głos.
Nie dlatego, że zniknął.
Dlatego, że od dawna nie dajemy mu dojść do słowa.
Powrót do siebie nie zaczyna się od wielkich zmian.
Zaczyna się od uważności.
Od kilku minut ciszy.
Od jednego szczerego pytania.
Od odwagi, by nie uciszać pierwszej odpowiedzi, która pojawi się w sercu.
Może będzie cicha.
Może niepewna.
Ale będzie prawdziwa.
Nie musisz od razu zmieniać całego swojego życia.
Spróbuj dziś zrobić coś prostszego.
Posłuchaj siebie, zanim zapytasz świat, co powinnaś zrobić.
Być może właśnie tam czeka odpowiedź, której szukasz od bardzo dawna.