Dzisiaj usiadłam na pomoście wcześniej niż zwykle.
Morze było spokojne.
Nie dlatego, że nie było wiatru.
Po prostu przestałam z nim walczyć.
Przez kilka minut nic się nie wydarzyło.
Nie zadzwonił telefon.
Nikt niczego ode mnie nie chciał.
Nie musiałam być silna.
Patrzyłam tylko, jak światło przesuwa się po wodzie.
Patrzyłam jeszcze chwilę.
Morze niczego mi nie powiedziało.
A jednak wróciłam spokojniejsza.
Przez tyle lat uważałam odpoczynek za nagrodę.
A przecież oddech nigdy nie był nagrodą.
Był początkiem.
— Elizabeth
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 3 / 365 →
„Czasem największą odwagą jest pozwolić sobie na chwilę ciszy.”
Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę…
➡️ Jak odzyskać spokój wewnętrzny po trudnym czasie?