Dziś nic niezwykłego się nie wydarzyło.
Morze było spokojne.
Wiatr ledwie poruszał włosy.
Mewa przez chwilę unosiła się nad wodą, jakby i ona nie miała dokąd się spieszyć.
Jeszcze niedawno uznałabym taki dzień za stracony.
Za dzień, w którym nic się nie wydarzyło.
Dziś wiem, że właśnie takie dni zmieniają nas najbardziej.
Bo kiedy wokół cichnie świat, zaczynam słyszeć siebie.
Nie tę kobietę, która od lat odpowiada na oczekiwania innych.
Nie tę, która zawsze daje radę.
Nie tę, która zna rozwiązanie każdego problemu.
Tę prawdziwą.
Która czasem się boi.
Która bywa zmęczona.
Która marzy o zwykłym spokoju i nie chce już za niego przepraszać.
Usiadłam dziś na chwilę.
Bez telefonu.
Bez książki.
Bez planu.
Tylko z oddechem.
I po raz pierwszy od dawna nie miałam poczucia, że marnuję czas.
Może właśnie wtedy zaczęłam go naprawdę odzyskiwać.
— Elizabeth
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 8 / 365 →
„Są historie, które nie kończą się na jednej stronie. One po prostu prowadzą dalej.”
Jeśli masz ochotę zostać w świecie Elizabeth jeszcze kilka minut,
➡️ Dlaczego silne kobiety często czują się samotne? Prawda, o której mało kto mówi.