← Wróć do pamiętnika ← Strona główna

Z pamiętnika Elizabeth

Dzień 40 .Nie znałam jej całej

Długo wydawało mi się, że znam swoją matkę.

Znałam sposób, w jaki odkładała filiżankę na spodek.
Wiedziałam, kiedy milczy dlatego, że jest zmęczona, a kiedy dlatego, że nie chce czegoś powiedzieć.

Znałam jej głos przez telefon.

Jej płaszcz.

Jej dłonie.

Zdania, które powtarzała przez lata.

Byłam przecież jej córką.

A jednak dopiero teraz przyszło mi do głowy coś, co powinno być oczywiste.

Moja matka istniała, zanim została moją matką.

Miała poranki, przy których mnie nie było.

Podejmowała decyzje, o których nic nie wiem.

Spotykała ludzi, których imion nigdy nie usłyszałam.

Czegoś chciała.

Czegoś się bała.

Z czegoś rezygnowała.

Być może czasem siedziała sama przy stole i zastanawiała się nad swoim życiem dokładnie tak, jak ja robię to dzisiaj.

I nagle zobaczyłam ją inaczej.

Nie jako mamę.

Nie jako kobietę, która miała wiedzieć, co zrobić, kiedy ja nie wiedziałam.

Nie jako osobę, której przez całe dzieciństwo przypisywałam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Zobaczyłam kobietę.

Tylko kobietę.

Ze swoim życiem.

I chyba właśnie to zabolało mnie najbardziej.

Bo przez tyle lat miałam do niej żal o rzeczy, których mi nie dała.

O słowa, których nie powiedziała.

O momenty, kiedy potrzebowałam, żeby była inna.

Nigdy jednak nie zapytałam:

kim musiała być, żeby stać się kobietą, którą znałam?

Dzisiaj myślę, że dzieci bardzo długo patrzą na swoich rodziców wyłącznie z jednej strony.

Od strony własnych potrzeb.

Nawet kiedy mają czterdzieści czy pięćdziesiąt lat.

Pamiętamy, czego nam zabrakło.

Znacznie rzadziej zastanawiamy się, czego zabrakło im.

Nie wiem, czy poznanie całej historii mojej matki zmieniłoby cokolwiek między nami.

Nie wiem nawet, czy chciałabym znać wszystkie odpowiedzi.

Ale wiem jedno.

Gdybym mogła dziś usiąść z nią jeszcze raz przy jednym stole, nie zapytałabym:

„Dlaczego mi tego nie powiedziałaś?”

Zapytałabym:

„Mamo, kim byłaś, zanim zostałaś moją mamą?”

I tym razem naprawdę poczekałabym na odpowiedź.

— Elizabeth

Po prostu byłam.

Jutro kolejna kartka…

Dzień 41 / 365 →

Powrót do siebie nie wymaga pośpiechu. Wymaga jedynie pierwszego kroku.”

Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę..