← Wróć do pamiętnika ← Strona główna

Z pamiętnika Elizabeth

Ciągle mówiłam sobie: „Później”. Nie wiedziałam, że odkładam własne życie

Elizabeth siedzi na drewnianej huśtawce przed domem, trzyma kubek ciepłej kawy i patrzy na zachód słońca nad morzem. W oddali płynie żaglówka.
Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, aby zrozumieć, że życie nie czeka na „później”.

Ile razy powiedziałaś sobie: „Jeszcze nie teraz?”

Przez wiele lat powtarzałam sobie jedno słowo: „później”. Nie wiedziałam wtedy, że z każdym kolejnym dniem coraz bardziej oddalam się od siebie.

Słowo „później” wydawało mi się zupełnie zwyczajne.

Przecież każdy z nas czegoś nie zdąży.

Każdy odkłada spacer, przeczytanie książki czy spotkanie z przyjaciółką.

Nigdy nie przypuszczałam, że właśnie to jedno słowo może sprawić, że przestaniemy żyć własnym życiem.

A jednak dziś najczęściej wraca do mnie wtedy, gdy próbuję zrozumieć, jak zgubiłam siebie.

Nie wydarzyło się to jednego dnia.

Nie nastąpiło nagle.

Nie obudziłam się pewnego ranka jako zupełnie inna kobieta.

To były setki małych decyzji.

„Później przeczytam tę książkę.”

„Później pojadę nad morze.”

„Później zacznę dbać o siebie.”

„Później odpocznę.”

Za każdym razem wydawało mi się, że postępuję rozsądnie.

Przecież były ważniejsze sprawy.

Praca.

Rodzina.

Dom.

Czyjeś potrzeby.

Obowiązki, które nie mogły zaczekać.

Nie zauważyłam tylko jednego.

Każde „później”, które mówiłam do siebie, było jednocześnie „teraz” dla wszystkich innych.


Dlaczego odkładamy własne potrzeby?

Nie mam do siebie żalu.

Dziś wiem, że robiłam to z miłości.

Z odpowiedzialności.

Z troski.

Problem nie polegał na tym, że kochałam innych.

Problem polegał na tym, że coraz rzadziej znajdowałam miejsce również dla siebie.

Z czasem zaczęłam wierzyć, że moje potrzeby naprawdę mogą poczekać.

Aż któregoś dnia nie potrafiłam już odpowiedzieć na pytanie:

Czego właściwie pragnę?

Nie dlatego, że przestałam marzyć.

Po prostu przez lata ćwiczyłam się w odkładaniu własnych marzeń.

I właśnie wtedy zrozumiałam, jak łatwo można zapomnieć o sobie, kiedy przez lata stawiamy wszystkich przed sobą.


Powrót do siebie zaczyna się dziś

Patrząc dziś na tamten czas, myślę o jednej rzeczy.

Może największe zmiany w życiu nie zaczynają się od spektakularnych decyzji.

Może zaczynają się wtedy, gdy pierwszy raz od bardzo dawna przestajemy mówić do siebie:

„Później.”

Nie dlatego, że nagle mamy więcej czasu.

Dlatego, że wreszcie rozumiemy, iż życie dzieje się teraz.

Nie jutro.

Nie wtedy, kiedy wszystko będzie idealne.

Nie wtedy, gdy skończą się obowiązki.

Teraz.


Co zrobić, gdy od lat odkładasz siebie na później?

Nie wiem, co od dawna odkładasz.

Może ważną rozmowę.

Może odpoczynek.

Może swoje marzenie.

A może spotkanie z samą sobą.

Chciałabym tylko, żebyś na chwilę zatrzymała się przy jednym pytaniu.

Jeżeli od miesięcy mówisz sobie „później”…

to kiedy nadejdzie dzień, w którym wreszcie powiesz sobie „dziś”?

Być może nie musisz jeszcze znać odpowiedzi.

Być może wystarczy, że od dziś zaczniesz ją spokojnie w sobie odnajdywać.

Bo powrót do siebie nie zaczyna się od wielkich zmian.

Nie wymaga idealnego momentu.

Zaczyna się od chwili, w której pierwszy raz wybieramy siebie zamiast słowa „później”.