← Wróć do pamiętnika ← Strona główna

Z pamiętnika Elizabeth

Czasem najlepszym planem jest nie mieć planu

Elizabeth siedzi przy stoliku w kawiarni nad morzem, przeglądając zdjęcia na telefonie obok filiżanki kawy.
Elizabeth siedzi przy filiżance kawy i przegląda zdjęcia z dnia spędzonego nad morzem.

Są dni, w których od rana wszystko układa się według harmonogramu.

I są takie, w których jedynym dobrym pomysłem jest pozwolić sobie zwolnić.

Przez lata wierzyłam, że każda chwila musi być dobrze wykorzystana. Że odpoczynek należy się dopiero wtedy, kiedy wszystko jest już zrobione.

Odpoczynek wydawał się nagrodą za wykonane obowiązki, a nie czymś, czego po prostu potrzebuję, żeby dobrze żyć.

Dopiero morze nauczyło mnie czegoś prostego.

Fale nie przyspieszają tylko dlatego, że ktoś na nie czeka.

Żaglówki nie płyną szybciej, bo słońce powoli zbliża się do zachodu.

Wszystko ma swój rytm.

Tego dnia zrobiłam kilka zdjęć. Nie po to, żeby pokazać je światu. Chciałam zachować dla siebie chwilę, w której niczego nie musiałam udowadniać.

Nie musiałam być produktywna.

Nie musiałam się spieszyć.

Nie musiałam nigdzie zdążyć.

Po prostu byłam.

Wieczorem, siedząc przy kawie, zrozumiałam, że najcenniejsze wspomnienia nie powstają wtedy, gdy dzień jest idealnie zaplanowany.

Powstają wtedy, gdy naprawdę jesteśmy w swoim życiu.

Może właśnie dziś warto odłożyć na chwilę pośpiech.

Zostawić niedokończone sprawy na później.

Pozwolić sobie na dzień bez planu.

Bo morze i tak dopłynie do brzegu.

A Ty…

nie musisz zdążyć ze wszystkim już teraz.

— Elizabeth