Ciepła bułka w dłoni, spokojna ulica i zwykły poranek.
A jednak właśnie wtedy pomyślałam, jak łatwo przeoczyć to, co każdego dnia cicho próbuje nas uszczęśliwić.
Przez lata szukałam wielkich momentów. Czekałam, aż wydarzy się coś, co sprawi, że poczuję spokój. Tymczasem coraz częściej odkrywam, że przychodzi on zupełnie inaczej.
Zapach świeżego chleba.
Promień słońca na twarzy.
Kilka minut na ławce, zanim wrócę do swoich obowiązków.
To nie są wielkie wydarzenia.
To małe przypomnienia, że życie dzieje się właśnie teraz.
Może wdzięczność nie polega na tym, żeby mieć więcej.
Może wystarczy na chwilę przestać się spieszyć i zauważyć to, co już obok nas jest.
Dzisiaj zatrzymałam się na kilka minut.
I miałam wrażenie, że świat wcale nie zwolnił.
To ja w końcu do niego wróciłam.
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 29 / 365 →
Powrót do siebie nie wymaga pośpiechu. Wymaga jedynie pierwszego kroku.”
Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę..