Rano obudziłam się z myślą, że wczorajszy wieczór był tylko chwilą słabości.
Powiedziałam sobie, że jestem zmęczona.
Że każdemu zdarzają się gorsze dni.
Że wystarczy dobrze się wyspać, zrobić listę zadań i wrócić do codzienności.
Tak właśnie zrobiłam.
Zaplanowałam dzień.
Odpisałam na wiadomości.
Załatwiłam kilka spraw.
Uśmiechnęłam się do ludzi.
Z zewnątrz wszystko wyglądało tak jak zawsze.
A jednak przez cały dzień miałam wrażenie, że coś we mnie cicho puka.
Nie nachalnie.
Nie z pretensją.
Po prostu przypominało o swoim istnieniu.
Odruchowo sięgałam po telefon.
Włączałam muzykę.
Znajdowałam kolejne zajęcia, byle tylko nie zostać sama ze swoimi myślami.
Dopiero wieczorem zrozumiałam, że nie uciekałam przed ciszą.
Uciekałam przed pytaniem, które usłyszałam wczoraj przed lustrem.
To dziwne, jak łatwo potrafimy troszczyć się o wszystkich wokół.
Pamiętamy o terminach.
O urodzinach.
O zakupach.
O lekach.
O telefonach.
A jednocześnie potrafimy przez całe miesiące nie zapytać samych siebie, czego naprawdę potrzebujemy.
Nie odpowiedziałam dziś na to pytanie.
Jeszcze nie umiem.
Ale już nie potrafię udawać, że ono nie istnieje.
Może właśnie tak zaczyna się powrót do siebie.
Nie od znalezienia wszystkich odpowiedzi.
Od odwagi, by przestać uciekać przed najważniejszym pytaniem.
Pytanie do Ciebie
Przed jakim pytaniem o samej sobie najczęściej uciekasz, zajmując się wszystkim innym?
Powrót do siebie nie wymaga pośpiechu. Wymaga jedynie pierwszego kroku.”
— Elizabeth
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 15 / 365 →
Jeśli masz ochotę zostać jeszcze chwilę…
➡️ Jak odzyskać siebie po kryzysie emocjonalnym? 5 kroków do odzyskania spokoju.