Dziś zatrzymałam się przy starym pomoście.
Deski nosiły ślady wielu lat.
Wiatr przesuwał się po nich tak samo spokojnie jak kiedyś.
Pomyślałam, ile razy w życiu próbowałam udowodnić, że jestem wystarczająca.
Że potrafię.
Że dam radę.
Że można na mnie liczyć.
Im bardziej się starałam, tym bardziej oddalałam się od siebie.
Bo są rzeczy, których nie trzeba udowadniać.
Morze nie udowadnia swojej głębi.
Niebo nie tłumaczy, dlaczego zmienia kolory.
Słońce nie prosi nikogo o zgodę, by wschodzić każdego ranka.
Po prostu są.
Może z nami jest podobnie.
Może nasza wartość nie rodzi się z tego, ile zrobimy.
Nie zależy od liczby obowiązków.
Nie mierzy się tym, jak bardzo się poświęcimy.
Jest w nas od zawsze.
Cicha.
Spokojna.
Niezmienna.
Dziś pierwszy raz od dawna nie próbowałam nikogo przekonać, że jestem wystarczająca.
Wystarczyło, że sama w to uwierzyłam
— Elizabeth
Dobranoc.
Jutro kolejna kartka…
Dzień 10 / 365 →
„Powrót do siebie nie zaczyna się od wielkiej zmiany. Zaczyna się od jednej spokojnej chwili.”
Jeśli masz ochotę zostać w świecie Elizabeth jeszcze kilka minut…